czwartek, 19 czerwca 2014

Ryuu

Skończyłem śpiewać pierwszą piosenkę, potem chwilę pograłem bez niczego, a gdy właściciel zaczął na mnie machać ręką, bo zgromadzona publiczność, głównie żeńska, zaczęła już tracić nadzieję na więcej i wychodziła, zaśpiewałem jeszcze jeden kawałek, tym razem po koreańsku. Z Koreą miałem tyle wspólnego, ile z Republiką Południowej Afryki - jednego kumpla. Sam nie wiem, kiedy zacząłem się uczyć tego języka, ale od pewnego czasu sięgałem po ten język przy niektórych piosenkach, tak dla odświeżenia pamięci.
Zauważyłem, że cały czas przygląda mi się pewna dziewczyna. Wróć, przyglądało mi się mnóstwo dziewczyn. Z tym, że ona jakoś tak szczególnie... rzeczowo. Może też grała? Gdy w końću mogłem skończyć i z głośników wylała się leniwie i bez entuzjazmu jakaś średniej klasy muzyka pop, podszedłem do niej, troochę wbrew swoim przyzwyczajeniom.
- Ty tu przez przypadek, prawda? - spytałem, przyglądając się jej. Na pewno nie była ubrana jak ktoś, kto chodzi do lokalów pokroju "Genesis".  Dziewczyna tylko przytaknęła.
- Ładnie śpiewasz, widzę, że masz talent - wzruszyłem ramionami. - Ale marnujesz się tu, powinieneś poszukać jakiejś wytwórni. Podejrzewam, że StarRecord mogłoby być zainteresowane - zaśmiałem się w odpowiedzi. Dziewczyna niebyła pewna, jak to powinna czytać.
- Jestem tu w zastępstwie za zespół. I wątpię, żeby wielki, wspaniały świat - powiedziałem te słowa z nad wyraz soczystym sarkazmem. - był zainteresowany grupą uciekinierów włóczących się po pustostanach i ruinach - prychnąłem. Sam nie wiedziałem, dlaczego przyznaję się pierwszej lepszej osobie, że mieszkam w starych fabrykach. Nie, żebym narzekał na nie, były darmowe, wygodne, czasami można było trafić na profesjonalny sprzęt w niezłym stanie. Wtedy był hajs. W innym wypadku też źle nie było.
- Ty... ty nie masz domu? - spytała, zszokowana.
- Mam. Właściwie nawet dwa. Ale nie tutaj. A co? - dojrzałem współczucie i litość w jej oczach. Prychnąłem, urażony zarówno przez męską dumę, jak i coś więcej. - Nie jestem menelem. Żyję, jak chcę i tyle. Gdybyś trochę pomieszkała tak, też byś zrozumiała, że wolność jest sama w sobie nagrodą - wstałem, podniosłem fuerał i miałem zamiar wyjść, ale mnie zatrzymała.
- Poczekaj... mam dla ciebie propozycję...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz